Sanktuarium Matki Bożej Rzeszowskiej, Bazylika OO. Bernardynów w Rzeszowie
Menu

Co najbardziej cenisz w naszym Sanktuarium?
A A A
Kapitan Wacław Franciszek Hermach – bohater z III Zakonu
3 lutego 2013 r. w Bazylice OO. Bernardynów po wieczornej Mszy świętej o godz. 18.30 miało miejsce interesujące spotkanie, podczas którego p. Kamil Skwirut wygłosił prelekcję poświęconą kpt. Hermachowi oraz zesłańczym losom jego rodziny. Spotkanie zatytułowane
Kapitan Wacław Franciszek Hermach – bohater z III Zakonu, zgromadziło głównie członków III Zakonu Świeckich, obecny był również o. Wiktor P. Tokarski, kustosz Sanktuarium Pani Rzeszowa.
Kpt. Wacław Franciszek Hermach przyszedł na świat 18 września 1904 r. w Rzeszowie, w rodzinie inteligenckiej. Ojciec Wacław, wywodzący się z czeskiej rodziny, z zawodu był multiinstrumentalistą i nauczycielem. Matka Helena to córka powstańca styczniowego.
2 lutego 1913 r. Wacław Franciszek został przyjęty przez o. Alojzego Nodzyńskiego do wspólnoty III Zakonu. Wydarzenie miało miejsce w kościele OO. Bernardynów w Rzeszowie.
Bohater spotkania od najmłodszych lat uczył się miłości do zniewolonej Polski i patriotyzmu. Pierwszym wzorem cnót stał się dla niego starszy brat Edward, ochotnik wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r., uczestniczący w walkach o Lwów. W obronie miasta brał udział także 15-letni Wacław Franciszek. Po zdobyciu wykształcenia został urzędnikiem kontroli skarbowej, ukończył szkołę podchorążych i ożenił się z młodszą o siedem lat Izabelą Sakowską z Łańcuta. W 1929 r. na świat przyszedł ich pierwszy syn Edward, a w kolejnych latach syn Franciszek oraz córki Maria i Urszula. Na początku lat trzydziestych XX wieku Wacław Franciszek przeniósł się z rodziną do Lwowa. Do 1939 r. życie rodzinne upływało spokojnie. Wydarzenia międzynarodowe zwiastowały jednak zbliżającą się wojnę. W lipcu 1939 r. bohater spotkania poinformował o niej swojego szwagra Henryka Pisarka. Kilka dni przed wybuchem II wojny światowej Wacław Franciszek jako porucznik rezerwy został powołany do pułku stacjonującego w okolicach Jarosławia, walczącego o granice Polski. 20 września 1939 r. w okolicach Lwowa pułk został rozbity, część korpusu oficerskiego trafiła do niewoli sowieckiej i została przewieziona bydlęcymi wagonami w kierunku Kozielska. Na tamtejszy obóz składały się 22 doszczętnie zniszczone budynki zespołu klasztornego, które jeńcy zajmowali według stopni wojskowych. Pod koniec 1939 r. w obozie kozielskim znajdowało się 4766 jeńców. Listy, które wysyłali do swoich bliskich były cenzurowane, a korespondencję wykorzystywano do utworzenia list deportacyjnych członków rodzin oficerów. Do dziś zachował się list Wacława Franciszka, który traktowany jest jak relikwia. W zakończeniu nadawca zapisał znamienne zdanie: Po przeczytaniu schowaj ten list na pamiątkę. Na mocy decyzji najwyższych władz sowieckich z 5 marca 1940 r. na jeńców polskich wydano wyrok śmierci. Kilka dni później rozpoczęły się pierwsze wywózki. Wacław Franciszek Hermach został wywieziony z Kozielska 12 kwietnia 1940 r., w kierunku Gniazdowa, gdzie po przewiezieniu do pobliskiego lasu (13-14 kwietnia), zamordowano go strzałem w tył głowy. Tego samego dnia, jego żonę wraz z czwórką dzieci deportowano na tereny południowo-zachodniej Syberii. W 1942 r. zmarła tam z głodu ośmioletnia córka Wacława, Maria. Po pewnym czasie rodzina przeniosła się w pobliże granicy chińskiej. Na zesłaniu przeżyła prawdziwą gehennę. W 1946 r. została zwolniona i wróciła do Polski.
W 1943 r. odkryto masowe groby w Katyniu. Ciało Wacława Franciszka nie zostało zidentyfikowane, ale bez wątpienia znajduje się w dołach katyńskich. Nie zważając na to, od 1958 r. matka próbowała poszukiwać syna przez Polski Czerwony Krzyż, a pismo „Zorza” jeszcze w 1989 r. wskazywało jego nazwisko na liście poszukiwanych.
Postać Wacława Franciszka została upamiętniona na tablicach w Warszawie, Rzeszowie, Krakowie, Katyniu, Bielsku-Białej i Przemyślu. W Szczepańcowej natomiast można podziwiać Dąb Pamięci. W 2007 r. Wacława Franciszka pośmiertnie awansowano do stopnia kapitana. Odznaczenia otrzymał także od rządu emigracyjnego we Lwowie i prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.
Momentu rehabilitacji ojca doczekały dzieci: Franciszek (zm. 2003 r.), Edward (zm. 2006 r.) i Urszula (zm. 1996 r.). Żona Izabela zmarła wiele lat wcześniej (w 1958 r.) we Wrocławiu, nie poznawszy prawdy o śmierci męża.
Autor :Kamil A. Skwirut
 

X Nie pokazuj więcej Strona używa plików cookies zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki, aby usprawnić korzystanie z niej i do celów
statystycznych. Jeżeli nie blokujesz tych plików, to wyrażasz zgodę na ich używanie i zapisywanie na Twoim urządzeniu.